W socjalizmie wiek emerytalny musi być totalny, taki sam dla wszystkich. Więc jaki by nie był będzie zły. To zło to nie żadna konkretna liczba, ale ten totalizm.
Wiele osób i organizacji urządza protesty przeciw podwyższaniu wieku emerytalnego przez rząd Tuska do wieku 67 lat. Moim zdaniem te protesty są niesłuszne - w istocie mogą posłużyć utrwaleniu się obecnego socjalizmu i najgorszego z możliwych systemów emerytalnych, jaki nas opanował...
...ciąg dalszy jest tu: Wiek emerytalny

O duszy i ciele...
W naszej cywilizacji gra się w szachy. Jest to stara, bardzo dobrze wymyślona i przemyślana gra o wielowiekowych tradycjach.
Konformizm, lenistwo - wartości negatywne. Sprzeciw, solidarność - wartości pozytywne.
Wyobraź sobie, że jestem policjantem z 24letnim stażem pracy. Za rok nadejdzie dla mnie emeryturka (już ta pełna), na niej będę dorabiać jako cieć na budowie autostrad i jeździć na wczasy na Hawaje. Na skutek protestów antyrządowych przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego premierem zostaje JKM, ministrem do spraw polityki społecznej pan Grzegorz P. Świderski i dowiaduję się, że dotychczasowa "umowa" emerytalna zostaje rozwiązana, budynki ZUS zostaną sprzedane, a uzyskane za nie kwoty wypłacone płatnikom składek w zależności od wartości opłaconych składek być może nawet z uwzględnieniem inflacji. Że służby mundurowe nie są objęte powszechnym systemem to nie dostanę nawet złotówki. Ci co płacili składki przez 50 lat dostaną może jednorazowo średnią krajową - wystarczy na wycieczkę do Holandii w jedną stronę.
Ja mam 50 lat i jedyne, co potrafię to obsługiwać gumową pałę i wypisywać mandaty. Powiesz mi, że mam pecha i powinienem latać z tą pałką za kibicami aż sobie odłożę? Albo że powinienem lepiej wychowywać dzieci, które system oświaty wyrwał mi z domu w wieku 5 lat i oddał po kolejnych dwudziestu? Ile osób będzie w takiej samej lub podobnej sytuacji jak ja?
Zdaję sobie sprawę, że zaraz mnie ktoś nazwie komuchem, ale nie widzę szans na akceptowalny społecznie sposób wprowadzenia proponowanych przez pana zmian. Mogę zatem jedynie protestować, gdy obecne rządy chcą jednostronnym oświadczeniem woli mi powiedzieć, że przepiły moje pieniądze, więc mam pracować dwa lata dłużej, to może od kogoś pożyczą, by mi coś dać.
Tak poważnie to mam dwadzieścia kilka lat i jestem "z zawodu" pasożytem społecznym. Rewolucję w systemie ubezpieczeń społecznych, jako osoba, która w życiu nie zapłaciła tam ani złotówki dziś poparłbym bez skrupułów. Za 20 lat raczej zmienię zdanie i prędzej pójdę na wiec sprzeciwu wobec podnoszenia wieku emerytalnego (vide JKM) niż podpiszę się pod wnioskiem w sprawie likwidacji ZUS.
Niestety, system powszechnych ubezpieczeń społecznych jest trudniejszy w odrzuceniu od narkotyków, wódy i Counter Strike'a razem wziętych.
Niestety w ustroju demokratycznym prędzej ludzie zaakceptują fakt, że mają iść na emeryturę 2-7 lat później niż zacząć na nią samemu odkładać po pięćdziesiątce. A wyborców po pięćdziesiątce bez oszczędności jest wielu. Trudno mi ich winić za ich pazerność.
Pozdrawiam i przepraszam za długość komentarza.
Prawa nabyte to są prawa, które można nabyć na skutek umowy, którą się zawrze dobrowolnie i którą można zmieniać tylko za zgodą obu stron zawierających umowę. Państwo z obywatelami żadnych takich umów nie zawiera, państwo tylko narzuca przemocą własne umowy, narzuca je jednostronnie nie pytając obywateli o zgodę i akceptacją, obywatele nigdzie żadnego podpisu nie składają godząc się na system emerytalny narzucony przez państwo - nabywają więc prawo do tego, że państwo im może narzucać co mu się chce.
JKM uważa, że emerytury to są prawa nabyte, a moim zdaniem to wcale takie prawa nie są. Jeśli ktoś mnie przemocą zmusza do stosowania się jakiejś umowy, to nie nabywam prawa do bycia zmuszanym do tego.